CHOJNICE
Żaden z wytrawnych krajoznawców penetrujących Pomorze nie powinien ominąć Chojnic. To ładne i schludne miasto, liczące 40 tysięcy mieszkańców i usytuowane na południowych peryferiach regionu, może poszczycić się dobrze zachowanym starym układem urbanistycznym z obszernym, upstrzonym kolorowymi kamieniczkami rynkiem, wieloma zabytkami architektury, w tym gotycką farą, tudzież - bogatym życiem kulturalnym. Chojnice, określane w kronikach Długosza kluczem i bramą Pomorza, należą do najstarszych miast tej części Rzeczpospolitej. Do rozwoju osady, powstałej gdzieś we wczesnym średniowieczu, przyczyniło się korzystne usytuowanie na skrzyżowaniu handlowych marszrut nad Bałtyk. Osada zajmowała miejsce z natury obronne, leżała na przesmyku między dwoma dziś już nie istniejącymi jeziorami, od północy i południa chroniona wodą. Nic zatem dziwnego, że za rządów krzyżackich, uzyskawszy prawa miejskie, stała się ważną twierdzą mającą strzec traktu z Brandenburgii do Malborka, stolicy państwa zakonnego. Jako silne ogniwo w militarnym systemie krzyżackim otoczono Chojnice w XIV wieku rzędem masywnych murów, z ponad 20. basztami i trzema bramami wjazdowymi, zaś od strony lądu podwójnym ciągiem fos. Spore fragmenty urządzeń obronnych przetrwały do dziś, m.in. baszty Wronia i Kurza Stopa, Szewska i Więzienna, a nade wszystko - potężnych rozmiarów, kwadratowa i pięciokondygnacyjna Brama Człuchowska, w której znalazło lokum muzeum regionalne. Tak świetnie ufortyfikowany gród odegrał wielką rolę w dobie toczonej na tych terenach wojny trzynastoletniej. W początkach zmagań z Zakonem, we wrześniu 1454 roku, niekarne i niesforne, a na dodatek źle dowodzone pospolite ruszenie doznało pod murami miasta, mimo liczebnej przewagi, miażdżącej i wręcz bezprzykładnej w dziejach stosunków polsko-krzyżackich klęski. Po stronie polskiej zginęło w bitwie kilka tysięcy wojów, podczas panicznej ucieczki wielu uległo stratowaniu lub utonęło w pobliskich bagnach, kwiat rycerstwa dostał się do niewoli, przepadł tabor z obwoźną kancelarią królewską, król Kazimierz Jagiellończyk, osobiście biorący udział w bitwie, ledwo uszedł z życiem. Jesienią 1466 roku, niemal dokładnie 12 lat po sromotnej klęsce, Chojnice - ostatni naonczas punkt oporu Krzyżaków na Pomorzu - po blisko dwumiesięcznym oblężeniu poddały się Polsce. W kapitulacji miasta, które otwierało i zamykało przewlekłą wojnę, współcześni dopatrywali się czegoś symbolicznego.

Miasto z głową tura w herbie, choć bezsprzecznie atrakcyjne samo w sobie, funkcjonuje jednak w pierwszym rzędzie jako baza wypadowa nad okoliczne jeziora. Tuż za Chojnicami rozlewa swe wody okazałe Jezioro Charzykowskie, zwane też Łukomie. Malownicze, o dość rozwiniętej linii brzegowej, z przewężeniem pośrodku, w większości otoczone lasem, oferuje wspaniałe warunki do uprawiania rozmaitych sportów wodnych. Do dyspozycji turystów są kąpieliska i wypożyczalnie sprzętu pływającego, nie bez znaczenia jest także infrastruktura noclegowa z całą gamą domów wypoczynkowych, pensjonatami, agroturystyką. Przedłużenie rynnowego akwenu ku północy stanowią jeziora Karsińskie z Długim i Witoczno, razem tworzące ciąg wodny o długości 17 km. Południowo-wschodni cypel jeziora zamyka miejscowość Charzykowy. To barwne wczasowisko, szeroko znane także poza Pomorzem, uchodzi za najstarszy w kraju ośrodek sportów wodnych, którego początki sięgają okresu tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W roku 1925 zorganizowano na jeziorze pierwsze polskie regaty żeglarskie, a trzy lata później - pierwsze w kraju zawody bojerowe. Z inicjatywy ChKŻ wzniesiony został domek klubowy z hangarem, szatnią, bufetem, kortami tenisowymi oraz przystanią, przy której otwarto niebawem szkółkę żeglarską. Bogate tradycje w tej dziedzinie ma także sąsiednia Funka. Przed wojną, na gruntach ofiarowanych przez prezydenta RP Ignacego Mościckiego, powstała tu stanica wodna dla harcerek.

Jezioro Charzykowskie leży na szlaku kajakowym Brdy. Fama Brdy głosi, że jest to najpiękniejszy wodny szlak w kraju i jeden z piękniejszych w Europie. Kręty i urozmaicony bieg rzeki, dziewicza przyroda, ciche zakątki od lat przyciągają nad Brdę wodniaków. Wypływająca z Pojezierza Bytowskiego rzeka dostępna jest na odcinku 230 km, szlak zaczyna się od Jeziora Dużego Pietrzykowskiego, nieopodal Miastka. Nie biorąc pod uwagę bocznych, w różnych miejscach stykających się ze szlakiem akwenów, rzeka płynie przez kilka urokliwych jezior (np. Szczytno), by w finale trasę swą uświetnić okolonym prawie ze wszech stron lasami, pełnym głębokich zatok Zalewem Koronowskim. Jakby tego było mało, na samym końcu Brda przepływa przez Bydgoszcz, obmywając tameczną starówkę z Rybim Rynkiem i spichrzami ryglowymi, i dalej już jako ciek skanalizowany i żeglowny oddaje swe wody Wiśle powyżej Fordonu. Szlak jest nie tylko piękny, ale i prosty do przebycia, również dla początkujących, bardziej uciążliwy zdaje się być jedynie w górnym biegu. Brzegi Brdy, suche i piaszczyste, gościnne i łatwo dostępne, oferują mnóstwo miejsc pod biwak. Namiot da się tu rozbić praktycznie wszędzie, na trasie spotkamy polanki dogodne zarówno dla małych grup, jak i większe, mogące zmieścić nawet kilkaset osób. Brda to dla wodniaków prawdziwe eldorado ze wszystkimi emocjami i radościami, jakie towarzyszą kajakowej przygodzie.

Na północ i wschód od Chojnic ciągną się Bory Tucholskie, jeden z największych w kraju zwartych kompleksów leśnych. Wspaniałe lasy z ciekawymi rezerwatami przyrody objęte są ochroną w ramach parku narodowego oraz dwóch parków krajobrazowych: Zaborskiego i Tucholskiego. Wytyczono tu cztery szlaki piesze o łącznej długości 45 km. Dobrze oznakowane prowadzą m.in. Strugą Siedmiu Jezior, nad jezioro Ostrowite (największe i najgłębsze w obrębie parku), nad Płęsno albo nad Niedźwiedzie w przeciwnym kierunku. Czerwonym, będącym fragmentem "Szlaku Kaszubskiego im. Juliana Rydzkowskiego", dojdziemy do miejscowości Męcikał, starej osady kaszubskiej; następnie zaś wędrując brzegiem jeziora Trzemeszno - najpierw do wsi Giełdon, a potem przez Czarnyż i Kosobudy do Wiela, z rozłożoną na wzgórzach kalwarią. Szlakiem łącznikowym jest czarny, który rozpoczyna się koło przystanku autobusowego w Drzewiczu i zgodnie z nazwą biegnie Czarną Drogą. W paru miejscach szlaki piesze pokrywają się z rowerowymi. Powołany w 1996 roku park narodowy, jeden z mniejszych w Polsce, obejmuje tylko nikłą cześć Borów Tucholskich, które sięgają aż po Kościerzynę i Starogard Gdański. Ten znakomity rewir wypoczynkowy, raj dla turystów uprawiających wędrówki pisze, rowerowe lub wodne, jest także terenem rozmaitej aktywności ludzkiej związanej z obróbką drewna. Ludność dawnej puszczy zajmowała się bartnictwem i wyrobem węgla drzewnego, od niepamiętnych czasów pracowały tu smolarnie i huty szkła, obecnie bory dostarczają drewna dla działających na tym obszarze tartaków, oraz znacznych ilości grzybów i jagód. Poza niewielkim Czerskiem nie ma w ich obrębie miast, a jedynie wsie. Śródleśne sioła tudzież skraje Borów Tucholskich zasiedlają kaszubskie podgrupy etnograficzne Borowiaków i Zaboraków.

Jarosław Swajdo

Turystyka-Super Express, 28-29.07.2007

O MNIE

KSIĄŻKI

CZYTELNIA

GALERIE

OFERTA

MAIL