|
|
![]() |
|
|
Dzieje miasta, które
dało swą nazwę całemu krajowi, ściśle związane są z postępami
średniowiecznej rekonkwisty. By ją usprawnić feudałowie hiszpańscy pod
koniec XI w. wyodrębnili z Królestwa Leónu, państewka w płd.-zach.
części Półwyspu Pirenejskiego, jednostkę polityczną zwaną od siedziby
wasala hrabstwem Portus Cale. Hrabstwo zajęło obszar między Minho i
Coimbrą, a stolica bywała od czasu do czasu przenoszona do Bragi lub
Guimarães. Pierwotna nazwa miasta, czyli Portus Cale lub później -
Portucale, stanowi połączenie łacińskich słów portus (port) i cale
(ujście), można je więc tłumaczyć jako port u ujścia rzeki. Tym mianem
miejsce nad Rio Douro określane było przez starożytnych Rzymian. Obecna
wersja przyjęta się ostatecznie w XIV w. Spotyka się też pisownię
Oporto - "o" jest w języku portugalskim męskim rodzajnikiem określonym,
odpowiednikiem hiszpańskiego "el" czy włoskiego "il". Dzisiejsze Porto,
drugie pod względem liczby ludności miasto Portugalii tudzież jedyny
poza
Lizboną jej ośrodek wielkomiejski, liczy około 400 tys. mieszkańców
tworząc wraz z sąsiednimi miejscowościami pokaźny, niemal
półtoramilionowy obszar metropolitalny. Jako centrum gospodarcze
portugalskiej Północy dostarcza krajowi znaczną część dochodu
narodowego. Obok tradycyjnych dlań gałęzi przemysłu, jak np. przeróbka
ryb, tekstylia czy petrochemia, rozwija się tu wiele nowoczesnych
sektorów gospodarki. Z ekonomicznej siły wynika samoświadomość miasta.
To w Porto zrodziła się portugalska rewolucja liberalna, później zaś
szczególnie silny był tu opór wobec rządów Salazara. Różnicę między
metropolią nad Douro a innymi miastami Portugalii dobrze oddaje
popularne powiedzenie: Braga się modli, Coimbra śpiewa, Lizbona
popisuje a Porto pracuje. Mimo iż Porto nie
dysponuje tak spektakularnymi miejscami jak Terreiro do Paço, Rossio
czy
Alfama i tym samym nie może pod tym względem być porównywalne z Lizboną
- jest miastem ładnym. Centrum zbudowane zostało na twardym wyniesionym
podłożu, ostro opadającym ku rzece, przez co przypomina nieco potężny,
wykuty w skale amfiteatr. Z wyjątkiem głównych traktów ulice często
gwałtownie skręcają zmieniając kierunek, są na ogół wąskie i strome.
Współczesna dzielnica śródmiejska to jednak klasyczna
zachodnioeuropejska świątynia pieniądza i jego atrybutów. Kwitnie w
niej biznes, zarówno ten wielki reprezentowany przez instytucje
bankowo-finansowe, jaki i ten całkiem mały, detaliczno-bazarowy,
którego koncentrację stanowi Mercado do Bolhão, wielkie targowisko z
żywnością przy Rua Formosa. W Porto prawie wcale nie widać ludzkiej
biedy, tak niestety typowej dla placów i ulic Lizbony, mniej tu niż w
stolicy
(w każdym razie na pierwszy rzut oka) pucybutów oraz ciemnoskórej
ludności z niegdysiejszych zamorskich posiadłości Portugalii. W gospodarce w dalszym
ciągu istotną rolę odgrywa produkcja słynnego wina, wytwarzanego jednak
nie w samym Porto, lecz jego okolicach, głównie w Vila Nova de Gaia na
lewym brzegu Douro. Sposób produkcji nie uległ zmianie od wieków. Winne
grona jak wczoraj tak i dziś zgniatane są przez ludzkie stopy. Ubijacze
stoją w kręgu objęci ramionami i kołyszą się w rytm dźwięków
świszczałki. Dreptanie w miejscu wymaga jednak odpowiedniej kondycji.
Dlatego też by nie opadli z sił serwuje się im dawki wysokoprocentowego
alkoholu. Wino jest ważnym towarem eksportowym, dużą popularnością
cieszy się zwłaszcza vinho verde (zielone) w najróżniejszych odmianach.
Miasto może poszczycić
się sporą liczbą zabytków, przeważnie obiektów sakralnych. Obok
masywnej katedry i kilkudziesięciometrowej Torre dos Clérigos, z 75 m
najwyższej kościelnej wieży w kraju, na uwagę zasługuje romański
kościółek São Martinho de Cedofeita, uchodzący za najstarszą świątynię
chrześcijańską Iberii. Legenda lokuje jej budowę w VI wieku, a
fundatora widzi w królu Swebów Teodomirze. Poza typowymi zabytkami
architektonicznymi warto przyjrzeć się mostom na Douro. Najciekawszy -
środkowy, noszący imię króla Ludwika (Ponte Luís), wzniesiony został z
konstrukcji stalowych i wyróżnia się rzadko spotykanym dwupoziomowym
układem jezdni. Pod mostem, równolegle z portem rzecznym, biegnie Cais
da Ribeira: malownicza promenada z rzędem kolorowych kamienic i
suszącym się praniem. Nawet jak na superromantyczną Portugalię miejsce
to jest niebywale urokliwe, a jego panorama, uwieczniana na
fotografiach i pocztówkach, w turystycznych folderach i przewodnikach,
stała się jednym ze znaków rozpoznawczym Portugalii. Opowieść o Porto
byłaby niepełna bez wzmianki o azulejos. Różnych barw, zwykle z
komponentą niebiesko-błękitną, zdobią wszystko co zdobić się da.
Kafelkami z ceramiki przystrojone są więc fasady i wnętrza urzędów,
domów i budynków mieszkalnych, kościołów i hal targowych, dworców
kolejowych i supermarketów. Tematyka jest przeróżna, od prostych
geometrycznych wzorów po wielobarwne obrazki ilustrujące wydarzenia
historyczne, imperialną przeszłość kraju oraz sceny z życia
współczesnego. Azulejos są wszędzie. Bez nich bowiem nie byłoby ani
Porto, ani Portugalii. Jarosław Swajdo Świat i Podróże, 3/1996 |