CISTERCIUM
MATER NOSTRA
Początki wywodzącego się z benedyktynów zakonu cystersów związane są z
grupą pustelników, którzy zrażeni lekceważeniem nakazu ubóstwa w
konwentach zależnych od Cluny, pod przewodem Roberta de Molesme osiadli
w 1098 r. w burgundzkim Cîteaux (łac. Cistercium), gdzie wiedli
ascetyczne życie, ściśle dostosowane do przepisów reguły
benedyktyńskiej. Bracia z Cistercium w rygorystyczny sposób wyrzekali
się jakiejkolwiek własności indywidualnej, traktowanie zaś przedmiotów
codziennego użytku za własne, a już szczególnie posiadanie
najdrobniejszej nawet monety, uważane było przez nich za ciężkie
przewinienie. Podstawą egzystencji białych mnichów miały być nie
profity czerpane z gospodarki feudalnej, lecz praca własnych rąk,
zwłaszcza w rolnictwie, gwarantująca samowystarczalność w zaspokajaniu
doczesnych potrzeb. Działalność opata Bernarda z Clairvaux (1090–1153)
sprawiła, że zakon szybko wysunął się na czoło religijnego i
kulturalnego życia epoki. W XII w. Europę oplotła siatka cysterskich
konfratrii. W 1124 r. było ich 26, dziesięć lat później już 73, zaś w
1153 r. aż 343. W następnym stuleciu zakon posiadał blisko 750 opactw.
Prócz Cîteaux trzon zgromadzenia stanowiły najstarsze z nich, czyli La
Ferté (1113) i Pontigny (1114), Clairvaux (1115) i Morimond (1115). W
Polsce pierwszy klasztor założono w 1140 r. w Brzeźnicy (Jędrzejów).
Kolejne powstały w Łeknie na Pałukach (1143), Lubiążu na Dolnym Śląsku
(1163), Kołbaczu na Pomorzu Zachodnim (1173), Lądzie nad Wartą (1175),
Sulejowie nad Pilicą (1176), Wąchocku nad Kamienną (1179), Koprzywnicy
koło Sandomierza (1185) i Oliwie pod Gdańskiem (1186). Czterem
klasztorom na Kielecczyźnie przypisywane bywają plany misji ruskiej.
Klasztory zakładane były zwykle w lesistych i wilgotnych dolinach,
tworzących malowniczą oprawę dla surowych murów. Lokalizacja taka
stanowiła przeciwieństwo względem benedyktynów, często stawiających
opactwa w punktach trudno dostępnych, na samotnych skałach lub
szczytach gór. Architekturę cysterską cechowała prostota,
funkcjonalność i utylitaryzm. Klasztorne świątynie były skromnie
wyposażone. Oszczędność stosowano także przy sporządzaniu naczyń
liturgicznych, złoto i drogie kamienie zastępując tańszym tworzywem. W
swych obiektach cystersi jako jedni z pierwszych zastosowali formy
wczesnogotyckie, m.in. sklepienia krzyżowo-żebrowe. Liczne darowizny na
rzecz zakonu i powstanie pokaźnej bazy majątkowej wpłynęły na szybkie
odejście od pierwotnych zasad. Pracę własnych rąk zastąpiła praca
konwersów, czyli braci świeckich, angażowanych do robót fizycznych w
rozrastających się mnisich dobrach, a potem także praca robotników
najemnych i zależnych chłopów. Poważnie osłabiło to popularność
cystersów. Postępujący jednocześnie rozwój stosunków
towarowo-pieniężnych oraz wzrastająca rola miast zmniejszyły znaczenie
agrarnego zakonu, którego miejsce zaczęły z czasem przejmować związane
ze środowiskiem miejskim i znajdujące uznanie wśród biedoty miejskiej
zgromadzenia żebrzące, jak franciszkanie czy dominikanie. Obecnie
czynne są opactwa w Szczyrzycu, Mogile, Jędrzejowie i Wąchocku, w
Henrykowie koło Ząbkowic Śląskich funkcjonuje przeorat ojców cystersów,
zaś parafie przez nich prowadzone znajdują się w Oliwie, Jodłowniku i
Sulejowie. Przez miejscowości związane z zakonem wytyczono turystyczny
Szlak Cysterski.
WALDEMAR
SZWIEC "ROBOT"
Waldemar Szwiec "Robot", dowódca jednego ze zgrupowań partyzanckich AK
na Kielecczyźnie, pochodził z rodziny polskich emigrantów w USA.
Urodził się w 1915 r. w Chicago, ojciec był działaczem polonijnym. W
1922 r. Szwiecowie reemigrowali do Polski. Osiadli w Toruniu,
zakładając znaną tam kawiarnię Pomorzanka. We wrześniu 1939 r. Waldemar
Szwiec uczestniczył w bitwie nad Bzurą oraz ostatnich dniach obrony
Warszawy. Po kapitulacji stolicy dostał się do niemieckiej niewoli, z
której wkrótce zbiegł, by przedostać się na Węgry. Stamtąd przez
Jugosławię i Włochy dotarł do Francji. Walczył w szeregach 10 Brygady
Kawalerii Pancernej gen. Stanisława Maczka. Po upadku Francji
przedostał się morzem do Afryki, a potem via Gibraltar do Anglii, gdzie
dotarł w październiku 1940 r. Eskapadę ułatwiło mu obywatelstwo
amerykańskie, które posiadał z racji miejsca urodzenia. Na Wyspach
trafił do ośrodka cichociemnych z przeznaczeniem do rzutu na teren
okupowanego kraju. Zaprzysiężony 24 sierpnia 1942 r. zrzucony został
wraz z Eugeniuszem Kaszyńskim "Nurtem" nocą 1-2 października, lądując
na polach koło Siedlec. Odkomenderowany do Kedywu Okręgu
Radomsko-Kieleckiego AK, po aklimatyzacji w Warszawie wysłany został
początkiem stycznia 1943 r. w Kieleckie, nawiązując współpracę z
miejscową dywersją. Po dotarciu w Góry Świętokrzyskie "Ponurego" wszedł
w skład dowództwa sformowanego przezeń dużego zgrupowania
partyzanckiego, które scaliło luźno dotąd operujące oddziały
partyzanckie. Obława 12-13 lipca 1943 r. i kłopoty z aprowizacją
zmusiły Ponurego-Piwnika do podzielenia swego leśnego wojska. Pod
dowództwem Szwieca znalazły się jako Zgrupowanie II oddziały Józefa
Domagały "Wilka", Tadeusza Jencza "Allana" oraz pluton warszawski
złożony z żołnierzy spalonych w stolicy. Około 80-osobowy oddział
przeszedł w Koneckie, a jego bazą stały się lasy pod Niekłaniem.
Robotowcy przeprowadzili kilka precyzyjnie wykonanych akcji m.in. na
pociągi niemieckie na stacjach Wąsosz Konecki i Wólka Plebańska.
Działania te wywołały strach u Niemców, którzy oddział nazywali
Jakobbande (od jednego z pseudonimów Szwieca). Głośnym echem odbiło się
opanowanie Końskich nocą z 31 sierpnia na 1 września 1943 r. Podczas
akcji zlikwidowano paru konfidentów, zdobyto z niemieckich magazynów
żywność oraz wiele ubrań potrzebnych do przetrwania nadchodzącej zimy.
Powróciwszy z Wykusu w lasy niekłańskie Szwiec zachorował. Kurował się
na kwaterze w Wielkiej Wsi, gdzie przebywał około tygodnia. Za sprawą
zakonspirowanego w zgrupowaniu "Ponurego" agenta gestapo Jerzego
Wojnowskiego "Motora", dnia 14 października 1943 r. Niemcy otoczyli
szczelnym pierścieniem miejsce zakwaterowania dowódcy. Waldemar Szwiec
"Robot" zginął podczas próby przedarcia się, zabity serią z karabinu
maszynowego. Wraz z nim w nierównym boju poległo kilku innych
żołnierzy-bohaterów Polski Walczącej.
LINIA
HUTNICZO-SIARKOWA
Decyzja o budowie przebiegającej przez południowe rejony Kielecczyzny
Linii Hutniczo-Siarkowej zapadła w 1974 r. Szerokotorowy szlak, łączący
na długości około 400 km granicę radziecką z Zagłębiem Dąbrowskim,
powstał celem usprawnienia transportu do Huty Katowice rudy żelaza z
Krzywego Rogu, dotychczas sprowadzanej przeciążonym korytarzem przez
Medykę i Szczakową, tudzież wywozu węgla i siarki w drugą stronę. Za
początek LHS obrano miejsce gdzie przed wojną biegła linia z
Hrubieszowa do Włodzimierza. Przy budowie, poza wyspecjalizowanymi
przedsiębiorstwami robót kolejowych, zatrudnieni byli żołnierze
poborowi, młodzież z hufców pracy, uczniowie i studenci oraz ludzie
angażowani w tzw. czynie społecznym. W 1977 r. wjechał do Hrubieszowa
pociąg technologiczny celem sprawdzenia mostu na Bugu. Dwa lata później
nastąpiło oficjalne oddanie linii do użytku, pierwszy skład z radziecką
rudą dotarł 15 grudnia 1979 r. Szlak obsługiwały Wschodnia i Śląska
DOKP. Rozpad ZSRR spowodował kryzys przewozowy. W latach 90. puszczano
szerokim torem pociągi pasażerskie do krajów WNP, m.in. Olkusz-Brześć,
Olkusz-Moskwa i Olkusz-Magnitogorsk (po ogłoszeniu). Zatrzymywały się
one na przystankach osobowych w Zamościu i Sędziszowie, służyły zaś
głównie bazarowym handlarzom zza wschodniej granicy. Po uchwaleniu
przez Sejm ustawy o restrukturyzacji kolei, koncesję na zarządzanie
trasą otrzymała w 2001 r. spółka PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa.
Wkrótce ruszył pilotażowy program przewozu pociągami Jarosław tirów z
Ukrainy. (W składzie pociągu, który 5 kwietnia 2003 r. wyruszył z
Kijowa, znalazło się 31 platform z ciężarówkami oraz dwa wagony
sypialne dla szoferów i obsługi; na stacji w Sławkowie wypoczęci
kierowcy sprowadzili ciężarówki z wagonów na rampę i wyruszyli w dalszą
trasę). Obecnie PKP LHS, mająca siedzibę w Zamościu, zalicza się od
największych firm Lubelszczyzny. Rozważane jest włączenie linii do
planowanego euroazjatyckiego koridoru kolejowego na Daleki Wschód i do
Chin. Niezelektryfikowana linia ma tor o prześwicie 1520 mm. Jest to
rozstaw zgodny ze stosowanym w państwach byłego ZSRR, stąd też
potocznie zwana bywa ruskim torem. W okolicy wioski Wygoda blisko
Motkowic szeroki tor krzyżuje się z wąskim, a w Przededworzu pod
Chmielnikiem jest punkt zbiegu aż trzech rozstawów: na dole idą razem
LHS i linia normalnotorowa (1435 mm), zaś górą wąska linia
Świętokrzyskiej Kolei Dojazdowej. Na stacji Sędziszów Północny
zainstalowane są urządzenia przestawcze z 1435 mm na 1520 mm. Zamiary
otwarcia kolei przecinającej te części Kieleckiego i Lubelskiego
sięgają czasów po 1918 r. Z Dąbrowy Górniczej miała ona wtedy wieść
przez Miechów i Sandomierz do Hrubieszowa, by zaopatrywać w węgiel
południe Kongresówki, zaś przy ewentualnym przedłużeniu na Łuck i do
Równego zwozić z Donbasu rudę żelaza.
Jarosław Swajdo
Świętokrzyskie, BOSZ, Olszanica 2008
(fragmenty)